Miłość to cierpienie czy miłość to energia życiowa?

Napisane przez

Iza Nowaczyk

Data publikacji

BlogSystem Wewnętrznej Rodziny

Dziś w nocy przyśniła mi się osoba, która wiele lat temu była moją wielką miłością. To była relacja, przy której doświadczałam bliskości, zaufania i nadziei na wspólne życie. Potem przyszło porzucenie, a wraz z nim ból i cierpienie. Z czasem ta historia przesunęła się daleko w przeszłość. Miałam poczucie pewnego domknięcia, choć wiedziałam, że nadal ma swoje miejsce w moim wewnętrznym świecie.

W śnie spotkałam go ponownie. W pewnym momencie powiedział do mnie: „Obudziłem się w kostnicy i wróciłem do życia”.

Rano opowiadałam ten sen przyjacielowi. W trakcie rozmowy zaczęłam przypominać sobie coś, co początkowo umknęło mojej uwadze. Cały sen miał niezwykle lekką atmosferę. Było w nim ciepło, przyjemność, nawet pewna radocha. Po przebudzeniu czułam dużo życiowej energii i jakieś trudne do opisania wrażenie, że wydarzyło się coś dobrego.

Zostałam z tym obrazem na dłużej.

Człowiek, którego życie się skończyło, mówi mi, że obudził się w kostnicy i wybrał wrócić do życia…

Zaczęłam się zastanawiać, co właściwie wróciło.

Kiedy kochanie zapisuje się razem z cierpieniem

Kiedy wielka miłość kończy się porzuceniem, w pamięci spotykają się doświadczenia bardzo od siebie różne. Bliskość i utrata, zaufanie i ból, nadzieja i rozczarowanie zaczynają należeć do jednej historii.

Z perspektywy Systemu Wewnętrznej Rodziny, ( ang. IFS) jest to naturalny sposób uczenia się naszego wewnętrznego systemu. Wewnętrzne części osobowości, które pamiętają zranienie, zaczynają szukać sposobów na zwiększenie bezpieczeństwa. Jedna może wybierać ostrożność, inna większy dystans, kolejna kontrolę. Każda robi coś, co w jej rozumieniu pomaga ochronić szczególnie wrażliwe miejsca.

Czasem myślę o nich jak o wewnętrznym departamencie do spraw ochrony. Ten departament pracuje intensywnie i sumiennie. Zbiera informacje, zapamiętuje sygnały zagrożenia, przewiduje możliwe konsekwencje. Dba o to by nigdy więcej ból i cierpienie się nie przydarzyło. Zdania w naszej głowie mogą zacząć brzmieć jak opis naszej osobowości: „Taka już jestem”, „trudno mi zaufać”, „wolę zachować dystans”.

Takie zdania potrafią mocno zakorzenić się w naszej tożsamości.

Kiedy jednak patrzę na nie przez perspektywę części, pojawia się inne pytanie. Skoro ochrona działa z taką siłą, to czego właściwie pilnuje?

Być może pod nią znajduje się część, która kiedyś miała ogromną zdolność do miłości. Część pamiętająca otwartość, zaufanie, pragnienie bliskości i doświadczenie głębokiego spotkania z drugim człowiekiem.

Jedna część mówi: „uważaj”. Gdzieś głębiej inna wciąż pamięta, jak to jest kochać.

Ta polaryzacja stała się dla mnie ważnym tropem…

Co zostało wtedy wygnane?

Śmierć osoby, którą kiedyś kochaliśmy, kończy możliwość spotkania w świecie zewnętrznym. W historii, w której wcześniej pojawiło się porzucenie, pozostają czasem także rozmowy, które już się wydarzą wyłącznie w naszym wewnętrznym świecie. Zostają pytania, wspomnienia, obrazy, odczucia w ciele.

Patrząc na swój sen z perspektywy autoterapeutycznej pracy IFS, zaczęłam zastanawiać się nad czymś jeszcze…

A jeśli człowiek, który wrócił do życia w moim śnie, prowadzi mnie do tej części mnie, która kiedyś przy nim była szczególnie żywa?

Ta myśl została ze mną.

Wraz z końcem ważnej relacji możemy czasem zostawić w przeszłości również pewien sposób przeżywania siebie. Pamiętamy, jak otwieraliśmy się na drugiego człowieka, jak cieszyło nas spotkanie, jak silnie potrafiliśmy pragnąć, ufać i pozwalać sobie na bliskość. Po latach łatwo przypisać tę energię konkretnej osobie. Mówimy: „To przy nim tak się czułam” albo „to dzięki niej taka byłam”.

Tymczasem cała ta energia wydarzała się we mnie.

To moje ciało czuło poruszenie. To ja ufałam. To ja otwierałam się na spotkanie. To we mnie pojawiała się czułość, radość i pragnienie wspólnego życia.

Kiedy zobaczyłam to w ten sposób, sen zaczął opowiadać mi zupełnie inną historię.

Może wraca energia zaufania i miłości…?

Moja zdolność do kochania nadal należy do mnie.

To zdanie wydaje mi się proste, a jednak czuję w nim coś ważnego.

Przez lata wiele jakości mogło pozostawać mocno związanych z tamtą relacją. Czułość, zmysłowość, otwartość, radość ze spotkania, ciekawość drugiego człowieka, gotowość do bliskości. Wspomnienie konkretnej osoby stało się miejscem, w którym przechowywana była także pamięć o mnie samej z tamtego czasu.

A jeśli teraz część tej energii może znaleźć miejsce w moim obecnym życiu?

Wracam myślami do kostnicy ze snu. Do miejsca przeznaczonego dla historii zakończonych. Właśnie tam pojawia się przebudzenie. Człowiek otwiera oczy i mówi, że…” wrócił do życia!”

W tym obrazie nadal najbardziej porusza mnie lekkość.

Żadnego wielkiego dramatu. Żadnej ciężkiej sceny. Jest zwyczajność, ciepło i radocha z tego, że życie znowu płynie.

Coraz bardziej widzę w tym metaforę wewnętrznego procesu. Części, które przez lata pozostawały schowane, zamrożone albo mocno strzeżone, mogą w pewnym momencie zacząć zbliżać się do reszty systemu. To, co kiedyś potrzebowało bezpiecznego oddalenia, może mieć dziś więcej możliwości kontaktu.

Zaczynam więc pytać siebie, co wydarzyło się w moim systemie, że właśnie teraz pojawił się taki sen?

Co sprawiło, że obraz powrotu do życia przyszedł razem z przyjemnością?

Co we mnie jest dziś gotowe spotkać tę dawną energię?

Dziś o poranku, jestem z ciekawością tego, co będzie pojawiało się dalej…

Spotkanie z Wewnętrzną Rodziną

W pracy IFS możemy spotykać nasze wewnętrzne subosobowości,  dokładnie w taki sposób. Z ciekawością. Dajemy sobie czas, żeby poznać ich historie i zobaczyć, czego doświadczyły. Czasem dopiero wtedy zaczynamy rozumieć sens zachowań, które przez lata uważaliśmy po prostu za cechy charakteru.

Część odpowiedzialna za dystans może od wielu lat strzec miejsca zdolnego do głębokiego przywiązania. Ta, która kontroluje, może troszczyć się o poczucie bezpieczeństwa. Ostrożność może pilnować bardzo wrażliwej zdolności do zaufania.

Kiedy zaczynamy z ciekawością poznawać swoje wnętrze, to, co kiedyś zostało zatrzymane razem z bólem, może stopniowo odzyskiwać swoje miejsce.

Być może dlatego ten sen tak mnie poruszył…?

Człowiek z przeszłości wrócił do życia tylko na chwilę, w moim śnie. Za to energia, którą kiedyś przy nim czułam, może należeć do mnie także dzisiaj.

I być może właśnie tę część siebie, zobaczyłam tej nocy ożywioną.

Jeśli chcesz zaprosić siebie na spotkanie ze swoją Wewnętrzną Rodziną
i mną jako Twoją przewodniczką – napisz do mnie tutaj

Logo Iza Nowczyk

Sobota, 22 sierpnia 2026